Facebook
Facebook Ceneo

Relacja z wyprawy w góry – majówka 2022 w Zakopanem – Sarnia Skała i góra Grześ

Jak to działa?
06 maja 2022

Wyprawy górskie to coś, co kochamy bardzo ♥ Część escapadorowej ekipy z naszego biura (w tym ja )– postanowiła wybrać się do Zakopanego i wspiąć się na nie za łatwe, ale i nie za trudne szczyty – Sarnia Skała i góra Grześ. Jeżeli jesteście ciekawi relacji z wyprawy – zapraszam do lektury.

Najbardziej z naszej ekipy zafiksowana na wyprawy górskie jest Joanna, która swoją pasją i miłością do gór zaraża całe otoczenie. To za jej sprawą wybraliśmy się na ten majowy wypad. Decyzja zapadła szybko i spontanicznie – na dwa dni przed wyjazdem – ale wszystko udało się elegancko dopiąć.

Wyjazd odbył się w terminie 1-3 maja. 1 maja w niedzielę wyjeżdżaliśmy z Gliwic o 6 rano, by uniknąć standardowych korków na Zakopiance, co na szczęście się udało.

Majówki naszej dzień 1szy :) 1 maja – niedziela -  wyprawa na Sarnią Skałę

Po dojechaniu na miejsce od razu rozpoczęliśmy wędrówkę na Sarnią Skałę. Już w domu ubraliśmy się odpowiednio na wędrówkę.

Najbardziej popularna trasa na Sarnią prowadzi z Doliny Białego, my jednak wybraliśmy (musimy przyznać) – nieco krótszą trasę – zaczęliśmy od Doliny Strążyskiej, skąd udaliśmy się na Polanę Strążyską, a Doliną Białego schodzilśmy

Na Polanie Strążyskiej znajduje się rozwidlenie dróg – jeden szlak prowadził na Sarnią Skałę, a drugi na wodospad Siklawica – przepiękny, górski wodospad, który naprawdę warto zobaczyć, nawet jeżeli trzeba nadłożyć drogi:)  

Droga z polany do Siklawica zajmuje dosłownie kilka minut, warto tam zrobić również krótką przerwę, bo jest to wspaniałe miejsce na wykonanie świetnych zdjęć♥.  Niektórzy turyści wchodzą do wody po kolana, by wykonać super fotę na tle przepięknego wodospadu.

Wodospad w górach, Siklawica, Polana Strążyska

siklawa wodospad

My też oczywiście postaraliśmy się uwiecznić te cudo natury, po czym udaliśmy się w drogę powrotną – do Polany Strążyskiej, by stamtąd rozpocząć wreszcie wędrówkę na Sarnią Skałę czarnym szlakiem. Szlak rozpoczyna się od naturalnie wyżłobionych schodów (takie podejścia uwielbiam ♥), pokonuje się je bardzo łatwo.

Droga na Sarnią Skałę nie jest bardzo wymagająca, wchodzą tam rodziny z dziećmi, ale też nie jest to najłatwiejsza trasa. Troszkę się trzeba powspinać (ale nie chodzi tu o wspinanie, jak na ściance:)) i warto mieć ze sobą odpowiedni sprzęt. Obecnie, zwłaszcza w Wysokich Tatrach, panują zimowe warunki – również blisko szczytu Sarniej zalegały połacie śniegu, które dużo łatwiej pokonać jeżeli masz przymocowane do butów raczki. Zapewniają one przyczepność – dzięki nim łatwiej uniknąć poślizgnięcia na śniegu (chociaż mi osobiście i tak się nie udało tego uniknąć;)).

Bardzo fajne jest podejście już na sam wierzchołek Sarniej – większość turystów, w tym i my, trzymało się rękami wystających grubych gałęzi, by ułatwić sobie wspinaczkę. Zabawa przednia :).

Widok na wierzchołek Sarniej Skały♥

Warto pokonać te wszystkie trudy, który wcale nie są aż tak trudne, by wspiąć się już na ten przepiękny wierzchołek i móc podziwiać rozpościerający się przepiękny widok.

  • A na co patrzymy z Sarniej Skały?

Patrząc na południową stronę, widzimy przede wszystkim północną ścianę Giewontu (który z perspektywy Sarniej wygląda naprawdę okazale i robi niesamowite wrażenie :)). Ponadto widzimy także Tatry Zachodnie i Tatry Bielskie. Natomiast na północ od Sarniej rozpościera się widok na Zakopane, Gubałówkę, a także na Babią Górę, która należy już do Beskidu Żywieckiego.

Widok na Giewont z Sarniej Skały

Widok z Sarniej na Tatry Bielskie

Na wierzchołku znajduje się świetne miejsce – taki wierzchołek wierzchołka, najwyższy punkt Sarniej, na który warto się wdrapać i poprosić kogoś o zdjęcie – będzie super zdjęcie pamiątkowe, a tak wygląda ten punkt:

 

W tym miejscu podzielimy się kilkoma informacjami technicznymi, a zatem, Sarnia Skała to góra o wysokości 1377 metrów n.p.m. a suma wzniesień, jakie nas czekały na nas na całej trasie to 512 metrów. Dla jednych może być to dużo, z kolei dla bardzo wprawnych górskich wyjadaczy, to mały spacerek. Ja sama należąca raczej do amatorów, odczułam w nogach to wejście, ale naprawdę jest to zrobienia dla każdego – wchodzą tam rodziny z małymi dziećmi, a także osoby starsze. Warto obrać sobie Sarnią Skałę jako jeden z celów wędrówek górskich w Zakopanem :)

Po zejściu ze Sarniej Skały (Doliną Białego), ruszyliśmy w kierunku Wielkiej Krokwi – skoczni narciarskiej, a następnie udaliśmy się na Krupówki, gdzie mieliśmy czas wolny. Zatem oczywiście zmęczeni po wyprawie udaliśmy się na jedzonko i pyszne zimne piwko – zasłużona nagroda :)

Dzień drugi majówki 2022 – Dzień Flagi i wyprawa na Grzesia

Następnego dnia odbyła się wyprawa na  Grzesia. Grześ jest to nazwa, która nie wzięła się od męskiego imienia Grzegorz – jak pewnie pomyślałaby większość z nas. Wyraz ten oznacza po prostu górski grzbiet (w gwarowej góralskiej mowie). Grześ to Góra o wysokości 1653 m – zatem nieco wyższa od Sarniej, samych przewyższeń też było znacznie więcej, bo około 900.

Wyprawę na Grzesia rozpoczyna się od Doliny Chochołowskiej. Trzeba przejść siedem kilometrów, ale po prawie płaskim terenie (pod górę będzie koło 300 metrów). Dolina Chochołowska jest bardzo piękną Doliną, równie popularną jak Dolina Kościeliska, a będąc tam teraz, w maju, jako że wiosna późno się w tym roku rozpoczęła, mieliśmy przecudowny wysyp krokusów ♥.

Krokusy w Dolinie Chochołowskiej

Te 7 km drogi Doliną Chochołowską kończą się w schronisku PTTK na Polanie Chochołowskiej, skąd rozpoczyna się szlak na Grzesia. Nie jest to bardzo trudna trasa, tutaj podobnie, jak na Sarnią, wchodzą dzieci, młodzież czy osoby starsze. Jako że trasa – im wyżej w górę, tym bardziej pokryta śniegiem – zdecydowanie należało zakładać raczki na buty. Bardzo to ułatwia wspinaczkę, ale przede wszystkim zejście.

Jako że słońce świeciło mocno i odbijało się od zalegającego śniegu – konieczne było założenie okularów przeciwsłonecznych z antyrefleksem -  w górach, w takich warunkach bardzo łatwo „prześwietlić oczy” – są one potem zmęczone, czerwone, mogą szczypać. Lepiej tego uniknąć ?. I oczywiście krem z filtrem, by ochronić buzię.

Jak tylko wyszliśmy z zadrzewionych terenów, na samą końcówkę wejścia na Grześ, zakładałyśmy też czapki na głowę, żeby nie dostać udaru.

A tak było na Grzesiu:):

Na Grzesiu przebiega granica polsko-słowacka (oczywiście każdy cykał foty, że niby jest w dwóch miejscach naraz :)).

  • A co widać z Grzesia?

Mi najbardziej podobał się widok na południe (w stronę słowacką) gdzie widzimy między innymi Rakoń i Wołowiec (super pomysłem jest zrobienie całej tej trasy – Grześ-Rakoń-Wołowiec – ale to już dla wytrwalszych zawodników – moim zdaniem, bo Asia by się ze mną nie zgodziła;)). Widzimy też Rochacz Ostry i Rochacz Płaczliwy, a na południowym wschodzie, między innymi znajduje się Trzydniowański Wierch, Jarząbczy Wierch, Kamienista, Bystra i wiele innych wysokich, tatrzańskich szczytów.

Powrót był troszkę męczący – tutaj również raczki bardzo pomogły przy schodzeniu, gdyż schodziło się po śliskim śniegu. Oczywiście niejednemu, nawet pomimo sprzętu, noga się powinęła;). Minusem tej wyprawy jest to, że po zejściu z Grzesia, znowuż trzeba wracać 7 kilometrów przez krokusową Dolinę Chochołowską. Ale towarzyszą nam cały czas piękne widoki.

Moje przygotowanie w góry:

Już wspominałam, jednak, zwłaszcza po tej wyprawie, uważam to za bardzo istotne informacje, dlatego powtórzę jeszcze raz – odpowiednie wyposażanie jest tutaj wymagane. Uparcie będę o tym wspominać, a przy okazji odsyłam też do artykułu o tym, jak się przygotować na wyprawę w góry, gdzie obszerniej się na ten temat wypowiadałam: https://www.prezentzycia.pl/pl/a/jak-sie-przygotowac-do-wyprawy-w-gory

Oczywiście znajdą się tacy, co wejdą na szczyt w adidasach, ale my baaardzo mocno odradzamy. Ja sama wykorzystałam praktycznie wszystko, co zabrałam na wyprawę, a były to kijki trekkingowe, raczki – bardzo ważny element wyposażenia, okulary przeciwsłoneczne – konieczne. I to raczej profesjonalne okulary – powinny być to okulary przeciwsłoneczne, polaryzacyjne z antyrefleksem. Czapka lub inna ochrona głowy również jest bardzo ważna. Mimo warunków zimowych, głowę należy chronić, gdyż tam, w górze słońce mocno grzeje – można nawet dostać udaru. Warto pamiętać o kremie z filtrem na twarz. No i oczywiście rzeczy przeciwdeszczowe, które przydały się na drugi dzień, gdy wchodziliśmy na Grzesia, czyli przede wszystkim dobra kurtka przeciwdeszczowa z kapturem. Tak, jak teraz jechaliśmy, na majówkę – to sprawdzi się cienka kurteczka, żeby się nie przegrzać. Bardzo dobrym pomysłem było zabranie plecaka trekkingowego ze stelażem (to ułatwia noszenie), z szerokimi pasami i zapięciami z przodu – dzięki którym ciężar noszonych rzeczy jest równomiernie rozłożony. Ponadto profesjonalne plecaki mają często osłonkę przeciwdeszczową, która też się przyda, jak nas w górach złapie mocny deszcz.

Jak się ubrać w góry, to pytanie, na które bardzo ciężko odpowiedzieć – każdy ma inną termikę. My szliśmy w topach z krótkim rękawem, mimo że na szczytach zalegał śnieg. Nie warto ubierać się zbyt ciepło – gdy jesteśmy zbyt ciepło ubrani, tracimy niepotrzebnie więcej energii. Na pewno warto ubrać się na cebulkę i włożyć na siebie cienkie ubrania, a w razie potrzeby włożyć coś jeszcze – np. jakąś cienką bluzkę. W moim przypadku bardzo dobrze sprawdziła się oddychająca bluzka termiczna z długim rękawem. A w dniu kiedy szliśmy na Grzesia, ponieważ było jeszcze cieplej – wystarczył top z krótkim rękawem.

Majówki dzień 3 i ostatni – czyli relaks w gorących wodach termalnych – Gorący Potok – Szaflary

W trzeci dzień postawiliśmy na wypoczynek – w końcu przez poprzednie dwa dni sporo się nachodziliśmy:). Baseny termalne na otwartym powietrzu to super miejsce na chill, mieliśmy okazję wygrzać i rozmasować bąbelkami nasze zakwasy, których co poniektórzy się dorobili. W niektórych basenach woda miała temperaturę aż 40 stopni! Z kolei w innym basenie, w samym jego środku (basen był okrągły), znajdował się bar z napojami i alkoholem – niejedni z chęcią z tego skorzystali, w końcu nie ma to, jak zimne piwko w gorącym basenie z widokiem na Tatry. Idealne zakończenie weekendu majowego po dwóch dniach wspinaczkowej przygody ♥

Gorący Potok - baseny termalne w Szaflarach

A wy, jak spędziliście majowy weekend? ?

Newsletter

Informacje o nowościach, konkursach i promocjach. Dostęp do ofert dedykowanych. Regularnie kody rabatowe.

Płatności obsługuje:

Payu.pl
eCard